Siedzę sobie w ten sobotni wieczór i słucham muzyki. Niegdyś bym jeszcze dodał, że samotny sobotni wieczór, ale wiecie co?
Po tej całej ostatniej jeździe w moim życiu, kupie niepotrzebnego stresu i nerwów. Po prostu cieszę się chwilą spokoju..
A od 21 sierpnia ino dalej zaczynamy ten pierdolnik. Ostatnimi czasy, to nic innego nie robię, jak tylko cykam sobie zdjęcia rentgenem. Mam teraz swoich fotek jak Instagramerka jakaś tylko coś tak jakoś mało tych like-ów mam…. 😅
Tak. Tak już mi od tego nadmiaru stresu zaczyna piąta klepka się luzować.
Spoko będę żył i zamierzam ludzi jeszcze długo wkurzać swoją bytnością. 😊
A tak na serio. To wiem, że mają mnie w poważaniu. To i nawet tym lepiej dzięki temu, że mnie nie zauważają ja powolutku i nie niepokojony mogę robić swoje.
Żyje jak stonka. Cicho siedzę, nie rzucam się w oczy i… ziemniaki. 🤣
